• Wpisów:43
  • Średnio co: 46 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 22:18
  • Licznik odwiedzin:4 209 / 2032 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Przeżyłam konwent.
Którego byłam współogranizatorką.
I prowadziłam prelekcję + niespodziewany wywiad dla miejscowej telewizji.
Siedziałam w Gay-Roomie [Game Room xd]i dobrze sie tam bawiłam xd
Potem całą noc na sleepie z bandą zalanych mangozjebów z różnych stron polski oraz miejscowych pijaków [czyt. znajomych alkoholików xd].
Choć w niedzielę nie było ciekawie jak zaczął mnie napierdzielać kręgosłup ~ ale to pominę xd

.
.
.
.
.
JESTEM Z SIEBIE DUMNA !
Jak jasna cholera.
I wiem już jak być przygotowaną na następny konwent - czyli nie popełnię podstawowych błędów takich jak : brak kubka [dużego kubka], brak śpiworu i brak łyżeczki xd
Ale i tak było nieźle
Choć Org-room [pokój organizatorów] mieszczący się na 2-gim piętrze budynku w ostatnim pomieszczeniu to zły pomysł. Ba! Do tego wstawienie tam pianina, kontrabasu i perkusji to jeszcze gorszy pomysł - oczywiście dla ludzi wynajmujących nam budynek. Nam się bardzo podobały te instrumenty - szczególnie perkusja i *ba dum tsss*
Yhhh spać mi się chce.
Zrobię dłuższą notkę za kilka dni.
Jutro nie będe miała czasu.
Ale w środę? - Maybe.

Ave !
 

 
Tytuł bez ładu i składu, ale oddaje on moje chwilowe uczucia.
A to dlatego iż..... pisząc ostatnią notkę pod wpływem nie małego upojenia alkoholowego czułam się świetnie. Jednak gdy wstałam następnego dnia przywitał mnie duszący kaszel i cholerny ból głowy. No dobra, przebolałam - wieczorem doszła gorączka. W środę rano u lekarza dowiedziałam się, że mam grypę - dzięki kochanemu wujaszkowi. Po prostu cudownie. Wróciłam do domu, wpełzłam pod kołdrę i zaczęłam rzecz dosłownie ujmując : zdychać. Ponad dwie doby walczyłam z gorączką 38 - 39 stopni, która nie dawała się zbić. Utraty przytomności, omdlenia, bezsilność, urojenia, koszmary - wszystko zaliczyłam. Ba! Kiedy w piątek po południu ocknęłam się z marnym 37 na termometrze zauważyłam, że nie posiadam już długich paznokci. Jak? Nie mam bladego pojęcia. Wszystkie były połamane, część poraniona - przypuszczam, że od deski z boku łóżka, ale czemu? Nie pamiętam. Trochę nad tym ubolewam, ale w końcu odrosną...
Sobotę już bardziej kojarzę, ale nadal bezsilna prawie nic nie robiłam poza siedzeniem pod kocem bądź kołdrą. Trochę lepiej miałam się w niedzielę kiedy to zaczęłam w miarę normalnie poruszać się po domu oraz cokolwiek robić [rozebrałam z mamą choinkę], ale nie miałam jeszcze na tyle siły by iść do szkoły. A w poniedziałek kolejny surprise w postaci okresu. A why not? Przyda mi się kolejne osłabienie -.-" Wtorek także spędziłam w domu raz z racji sprawdzianu z biologii na który nic nie potrafiłam, a dwa jakoś mi się nie chciało ruszać. Dzisiaj jednak miałam pojawić się w szkole. I cóż - siedzę w domu. A to dlatego, że przez okres nie mogłam się ruszyć. Ba, nadal nie mogę... -.-
Zawsze musi się coś przyczepić. Tylko czemu do mnie? Mam dość tego chorowania i bycia ciągle słabą.
Na dodatek mam wrażenie, że najlepsza przyjaciółka na mnie dość. Konkretnie dość.
W sumie się nie dziwię, bo ostatnio konkretnie miałam ze sobą problem i to odbijało się na ludziach wokół. Nie wiedziałam, że aż tak bardzo. I to był błąd. Powinnam to zostawić tylko dla siebie. Nie wyszło. Błąd.
Zastanawia mnie tylko ile będę musiała za niego zapłacić - bo bez tego się nie obejdzie. Poczekamy zobaczymy.
AAAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaałłłł...... dlaczego to tak boli? <ocenzurowany przepływ przekleństw> Miało nie boleć po nowych tabletkach...
Idę do łóżka.
Może termofor mi pomoże. A może nie.
Zobaczymy.

Ave !
 

 
Ostatni wpis był chyba małym niewypałem bo nie wiem czy komuś poza mną się wyświetla - może to i lepiej? Sama nie wiem. Z jednej strony to w pewnym sensie dobrze, z innej przecież nie chciałam niczego ukrywać.
Ten rok... Hmn.. Coś się ruszyło - tego jestem pewna. W końcu! Zmieniłam się, zmienili się ludzie wokół mnie, zmieniło się wiele moich poglądów oraz granica tego na co sobie pozwalam.
Czy te zmiany wyszły mi na dobre?
Myślę, że z jednej strony tak, bo otworzyłam się na ludzi i dałam poznać wielu osobom, ale z drugiej jednak strony część z nich mnie zawiodła i zraniła. Yhh.. każdy medal ma dwie strony.
NIE ŻAŁUJĘ wielu rzeczy. Zarówno tych dobrych, jak i tych mniej, bo jednak czegoś mnie nauczyły.
Kilku jednak tak - np. dania ponieść się zauroczeniu, gdy powinnam być obojętna. Oraz kilku innych rzeczy, o których nie będe wspominać. Nie mam na to siły.
Stałam się ... na pewno rozważniejsza w tym co komu mówię oraz bardziej otwarta jeśli chodzi o nowe znajomości. Mam bardziej wysublimowany smak jeśli chodzi o ludzkie charakterki i wiem czego szukam w ludziach. Jestem świadoma za co nienawidzę siebie i co muszę w sobie zmienić by było inaczej. Wiem także czego nie mogę zmienić i nie zmienię. Poznałam siłe swojej woli i po raz kolejny zaliczyłam wycieczkęna dno wej podświadomości - w dodatku myślę, że nie ostatnią. Nauczyłam się, że często nie powinnam brać ludzi na poważnie oraz, że jednorazowy incydent do niczego nie prowadzi. Wiem także, że nie powinnam roić sobie jakichkolwiek nadzieji, choć czasem robięto zanim sobie cokolwiek uświadomię - taka ja.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
No tak.. Jakiś czas było dobrze, a potem zaczęło się wszystko pierdolić.
Taka milutka końcówka roku.
Ostatnio nie mogę wytrzymać sama ze sobą.
A co dopiero z innymi.
Nawet z Simone ciężko mi się dogadać.
Szczególnie w związku z pewną sprawą - mamy różne poglądy. A poza tym to nie lubię pewnej osoby.. A właściwie 2 osób. W przeciwieństwie od Simi.
Dlaczego nie mogę po prostu ich nie lubić?
Numeru 1 nie lubiłam jeszcze zanim wyszła cała sprawa.. Po obserwacji tego jak się zachowuje doszłam do wniosku, że jest ordynarna i nie ma żadnych zahamowań - dla mnie to nie świadczy dobrze o człowieku. Od razu ją skreśliłam i nie przejmowałam się czy będę musiałą ją gdzieś widywać czy też nie. Po prostu na totalu olałam istnienie człowieka. A potem wyszła całą sprawa - co utwierdziło mnie tylko w przekonaniach i dodało kilka nowych : m.in. jest głupia. Nie żebym ja należała do super mądrych, ale bez przesady. Nawet jak znajdowałam się w nieco podobnej [broń boże takije samej] sytuacji to nie robiłam takich jazd. -.-"
Osoba numer dwa to najlepszy przyjaciel numeru jeden. Cholernie pewny siebie delikwent, który irytuje swoim przemądrzalstwem i perfidnym spojrzeniem. Jednak podobnież ja nie powinnam się wypowiadać - bo tak naprawdę go nie znam. Jednak myślę, że to co widziałam wystarczy mi do tego żeby myśleć o nim to co żywnie mi się podoba. I bardzo się cieszę z faktu, że odpuściłąm sobie impreze w ostatni piątek - nie musiałam patrzeć jak schlane Simone i Lidia pozwalają mu na to i owo. Choć gdy byłam na Sylwku przed Sylwkiem [taka tam impreza na poprawe humoru] w sobotę i tak widziałam pewne rzeczy... Raczej mnie to nie zachwyciło..
Ehh...
I dlaczego nikt nie potrafi zrozumieć, że to nie moja "sztywność" a wrodzona moralność nie pozwala mi na takie ekscesy? Dla mnie to nie jest coś co można wpisać w porządek dzienny... Nie potrafiłabym się przemóc. To wina wpojonej kultury osobistej - czasem przypominającej niejako etykietę? Wina zafascynowania średniowiecznymi damami wraz ich kulturalnemu wychowaniu? A może nieśmialości wobec ludzi i raczej realistyczno/pesymistycznemu spojrzeniu na świat wokół?
TAK ! - jestem staromodna i nie obchodzi mnie jeśli komuś to nie pasuje.
A DO TEGO MAM ZASADY ! - których nie będę łamać pod byle pretekstem. Według niektórych jest to objaw słabej woli - ja myślę inaczej...
Z drugiej strony jestem w pełni świadoma, że często otacza mnie gruba warstwa mroku i sceptycyzmu, jednak są osoby, które bez problemu potrafią się przez nią przebić. Więc można do mnie dotrzeć i się nie zawieść - więc czemu ciągle to ja jestem ta zła? Czy też może ta zbyt sztywna, nudna, "emowata", pesymistycznam, smutna ?
Stwierdzam, że czas mieć wszystko gdzieś! Myśleć tylko o sobie i nie przejmować się innymi. Może jakimś cudem chociaż polubię siebie.
Choć nie - to byłby poważny cud.
Wgl... wracam do starych przyzwyczajeń.. chodzi mi o to, że gdy mam załamanie i wytykam sobie różne rzeczy to z każdym argumentem robie jedno nacięcie.. ostatnio 21 - w dodatku na naderwanym mięśniu. Brawa dla mnie. Mam nadzieję, że szybko się zagoi, bo nie lubię chodzić z opatrunkami.
Yhhh.... więcej wina proszę ! A dobre wino mam Czerwone, półsłodkie.. mniam!

Hmn... każdy robi sobie postanowienia noworoczne, które nigdy się nie sprawdzają... why not?
1. Polubię siebie.
2. Stanę się nie czuła.
3. Będę po pijaku puszczalska.
4. Schudnę do upragnionego rozmiaru.
5. Zacznę być optymistką.
6. Będę milionerką.
7. Znajdę miłość.
8. Nie zawiode się na ludziach.
9. Będę punktualniejsza [tutaj xd].
10. Zdam rok na same 6.
11. Zacznę chodzić na wf.
12. Nauczę się porządnie malować [make up bitch xd].
13. Zignoruje w sobie naturę trolla.
14. Dogadam się z bratem.
15. Przestanę być dziwna.

To chyba tyle. 15 punktów, które się nie spełnią, ale są postawione jako postanowienia noworoczne
Ludzie jednak czasem potrafią zadziwić mnie jeszcze swoją głupotą. I to konkretnie
A wtedy poprawia mi się humor. Głupota naprawdę jest lekarstwem na doła. Szczególnie gdy dana osoba łatwo się wkręca. Ludzie nie rozumiejący sarkazmu szukani na gwałt ! xd AZ kilku takich się znajdzie - więc zabawa przednia >
Yhhh... nie ma jak to fuck the system i sylwek na kanapie z laptopem na kolanach i polsatem w tle na ekranie telewizora. No i moją zajebistą babcią na kanapie obok, która pierdzieli bez sensu i nuci to co w TV smęci Maleńczuk - matko... dobrze, że moja trzeźwość jest już poważnie naruszona, bo bez niczego nie wytrzymałabym.
Yhhhh...... chyba przeżucę się na noł lajfienie jakiegoś anime, bo cholernie się nudzę. Facebook śmierdzi stypą, a słuchanie disco w TV jakoś mnie nie kręci.
W takim wypadku...
Bye!
Ave ;*


Na przekór wszystkiemu nie życzę wam niczego na nowy rok
  • awatar earthquake: myśle że "danie ponieść się zauroczeniu " to nic złego; ) może to i dobrze ze jesteś staromodna.. poza tym twoje postanowienia i nie łamanie ich to nie oznaka słabej woli , jak dla mnie . Oraz w pewien sposób dobrze że jesteś na swój sposób "sztywna" , to nic złego :D . Mysle też że kiedy z tb pisałam czasem mg sie przebić przez tą"mroczną" cb , więc skoro ja mogłam (chyba) to nie jesteś " ta zła " tylko ludzie to debile :D ( nie obrażając nikogo ) . jeśli dobrze myśle to ta liczba 21 to nie jest dobra liczba ,nierób tego .. oczywiscie nie bd cię do niczego zmuszać ale ... i co do głupoty ludzi, chcesz posłuchać o mojej głupocie i być może się pośmiać to śmiało, pisz ;D
  • awatar Samotna_w_tlumie: Ja też muszę napisać te zasrane postanowienia ; D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zaspana - owszem.
Po czasie - a jakże.
Spóźniona - niestety.
Wkurzona na siebie - zdecydowanie.
Zawiedziona - bardzo. Za bardzo.

Jakoś tak... czas minął. A ja straciłam nad nim poczucie jakiejkolwiek władzy. Ehh.. cała ja - zatracam się w czymś, po czym trudno mi wrócić do realiów naszego świata. Nie powinnam tak robić, a jednak.

<przerwa 3 dniowa spowodowana licznymi niekorzystnymi okolicznościami>

To takie ludzkie - popełniać błędy. Za każdym razem odczuwam to jak policzek wymierzony od samej siebie. Ta okrutnie prawdziwa świadomość, że jestem niczym więcej jak tylko człowiekiem.
Żałosne.
Wręcz przykre.
Ale może o mojej antypatii do rodzaju ludzkiego napisze kiedy indziej. Idą święta, mam jako taki humor, więc po co, to psuć?

Hmn... wracając do ogółu zdarzeń w moim życiu to patrząc po ostatnim poście mam trochę do opisania. Szczególnie, że mój alkoholizm ma się jak najlepiej i nadal się rozwija Choć po drodze miałam zakład z Jess, że obie nie będziemy piły. Hmn.. powiedzmy, że nie miałam alkoholu w ustach gdy byłyśmy razem. Czego oko nie widzi, tego sercu nie żal - była oczywiście tego świadoma i wyrażała na to zgodę, żeby nie było, że oszukuję czy coś. W końcu dałyśmy z tym spokój uznając obustronne złożenie broni. Musze jeszcze tylko jakoś po świętach cmoknąć kolegę w policzek - taka pseudo kara za przegranie. Jess ma gorzej - bo musi cmoknąć Sebastiana, a ma ku temu wielkie opory ^^
Hmn.. no to może zacznę od najwcześniejszych rzeczy tu nie opisanych. Czyli : IMPREZA ANDRZEJKOWA - tak, było to dawno, jednak będąc wierną sobie muszę przynajmniej zaznaczyć co się działo. Już widzę minę Simone na widok tego kawałka postu - NIE DAM CI TEJ SATYSFAKCJI > Nie opiszę tego dokładnie. Tak więc ogółem : pośród fantastów jest jeden osobnik, z którym udało mi się złapać niezły kontakt. Na Andrzejkach byłam sama z Jess, bo Jo nie mogła, a Simone miała gościa. No i w sumie z Jess nie wypiłyśmy za dużo.. stwierdziłabym, że byłyśmy trochę podpite, ale nic ponad to. Wieczór był jak zwykle zabawny, no i wyszło tak, że połowę czasu przesiedziałam rozmawiając właśnie z danym osobnikiem [hmn.. nazwę go Terencjo]. Why not? Tematy same się znajdywały, tyle że po drodze dostałam kolejne piwo co nie działało zbyt dobrze na moją logikę. Ale bez komentarza. Musiałam wyjść z imprezy razem z Jess, bo obiecałam ją odprowadzić, a chwile potem miałam swój autobus. Terencjo poszedł z nami. Jess zniknęła na dworcu, a my poszliśmy na mój przystanek. No i cóż. Nie tylko ja byłam nieźle podpita. Pocałował mnie. Kazałam mu wracać do klubu. Pojechałam do domu.

Żeby nie było porównań do jakiejś ckliwej historyjki dodam, że zarówno dzień później, jak i w kolejnych rozmowach oboje daliśmy jasno do zrozumienia [przynajmniej ja mam takie odczucie], że żadne z nas na nic nie liczy. Że to była jednorazowa sytuacja, której on podobnież ani nie żałuje ani nie pochwala. Powiedzmy, że wierzę w to. Choć według mnie to wygląda nieco inaczej. Ale to ja i moje przemyślenia.
Dalej.. co by tu. Mam. Simone po alkoholu robi się strasznie gadatliwa. -.- Takim sposobem na kolejnej wspólnej imprezie [Mikołajki] powiedziała jego najlepszemu przyjacielowi [Gin'owi] to i owo. Choć twierdzi, że ujęła to tak, że to Terencjo coś do mnie podobnież ma. No bo Simi jest przekonana, że ja mam coś do Terencja. A nie mam. Nie powinnam mieć. No i od tej pory jak się Gin'owi coś przypomni to robi mi dziwne przytyki. Udaję, że nie wiem o co mu chodzi, albo ignoruję - na tego trolla nic innego nie działa.
Oczywiście zarówno Ginnie wie [ode mnie], a także Jo i Jess [od Simone] i chyba parę innych osób też się uświadomiło przez głupie śmiechy i pytania [piję szczególnie do ostatnich dni, gdzie dziewczyny wypytywały serio o wszystko, a ja milczałam].

Następnym punktem była kolejna impreza - jednodniowy mini konwent. Cały dzień spędzony z tymi czubkami. W sumie najwięcej czasu zajął mi larp i wcześniejszy wykład przygotowawczy. Myślę, że chyba zacznę siew to bawić. Taka gra bywa interesująca. Choć MG [Mistrz Gry], a w tym wypadku moja koleżanka z gimn. - Jose [+ dowiedziane się przypadkiem, że to była Terencja, ale nie ważne] dała mi ciekawą postać do odegrania. Ogólnie jej charakter spoko, trochę chciałam go podkręcić i chyba się udało , ale cały sęk był w tym, że miałam dwóch byłych. Do jednego nadal coś czułam i w sumie związałam się z drugim tylko dlatego, żeby wkurzyć tego pierwszego, a że drugi okazał się dupkiem to inna historia. Przeze mnie w sumie panowie także byli pokłóceni, więc atmosfera niezła. Pierwszym byłym był Terencjo, a drugim Simon [poznany tego samego dnia - oświadczył mi się na "ćwiczeniach przed larpowych" xd]. Ciekawie, prawda? Dostałam także nowego brata, z którym baaardzo mało rozmawiałam oraz najlepszą przyjaciółkę, z którą w kółko coś nas śmieszyło. Do tego Gin grał ducha, który uwziął się na konkretny trolling, przy czym był przezabawny. I weź tu odgrywaj totalne przerażenie i fiksację zmysłów, jak masz ochotę położyć się na podłodze ze śmiechu, albo konkretnie zdzielić kogoś za chuchanie w kark xd. Potem bez większych ekscesów. Choć... było ciekawie jak Gin proponował mi 3 tysiące za Simi - chciał "wynająć" ją do zabawy dla całego stowarzyszenia na kwartał za taką kasę. W sumie ten pomysł był śmieszny xd Jednak potem Terencjo stwierdził, że Simi ma za małe cycki i się nie nadaje, a Gin spojrzał na mnie wymownie. W tym momencie stwierdziłam, że nie ma mowy x.x

Dalej... dalej na liście .. kurde. Ostatnie przedświąteczne spotkanie w Domu Kultury. Nic ciekawego się nie działo, poza tym, że nowy kolega Lidii pragnie mnie znienawidzić xd Ma ciemną karnację, ciemne włosy i lekki zarościk, więc jedna z koleżanek przezwała go Iglesiasem, a dzięki mnie wygląda na to, że ksywka się przyjęła Musi się przyzwyczaić xd

Hmn.. no i ostatni punkt programu z niedawnych i nieopisanych wydarzeń : KONIEC ŚWIATA - czyli kolejna impreza na samym dnie piekieł Tym razem tak spontanicznie - bez większego umawiania się [w sumie to tylko mu 4 się umawiałyśmy na to wyjście], a że pół klubu to sami znajomi i stała klientela to co innego xd No i w sumie byłyśmy prawie pierwszymi gośćmi, bo poza nami i naszą ulubioną barmanką był tylko kolega Bogusław. x.x Boguś generalnie jest wkurwiający dla mnie, ale jak jestem podpita to go bardziej toleruję xd I cóż... nie wypiłam za dużo, ale zawsze coś na rozluźnienie i uśmiech było. Wszystko w sumie.. Dużo śmiechu, krzyków, przytulania.. No w sumie do momentu aż kochana, podpita Simi nie zaczęła gadać od rzeczy o moich słabych punktach. No i Terencjo chciał to wybadać na własną rękę - miałam tyle rozumu, żeby nie pozwolić na to. Mam nadzieję, że zapomni o tym, choćby z powodu nadmiaru alkoholu w organizmie + pamiętam, że powiedziało mi się wtedy coś co mogłoby zostać uznane za idealną aluzję co do zakładu bądź czegoś innego, więc... wolałabym aby zostało to zapomniane.

A jutro wigilia. Tak szczerze to jest mi to raczej obojętne. Cieszę się tylko, że spotkam się z Ginnie, bo ponad tydzień jej nie widziałam - dostała anginy T.T A tak to... w domu ciągłe spięcia ze wszystkimi. Mamusi uruchomił się tryb pedantycznego sprzątania - a tego nienawidzę. W sumie to jak da mi spokój to nie wiem co ze sobą zrobić i w rezultacie albo idę spać, albo ze słuchawkami w uszach wpatruję się w ścianę. Nie mam ochoty na nic. Yhhh... -.-

Tak, tak.. to chyba koniec.
Postaram się pisać częściej.
Zapomniałam już jak miło wyładować na klawiaturze swoje wewnętrzne frustracje.
Obym trzymała się swoich postanowień.

Ave !


P.S. - Wesołych Metalowych Świąt
 

 
25 dni.
Qrwa. Nie myślałam, że to aż tak zleci.
Ale minęło.
A wydarzyło się wiele.
Począwszy od rzeczy przyjemnych, aż po dużo mniej.
Incydenty denerwujące i przezabawne.
Czasem nie pomyślałabym że się tak zachowam. A jednak. Nawet na sobie nie mogę w pełni polegać.
To po części jednak smutne. Nie móc w pełni sobie ufać. Nie wiedzieć co się zrobi, jak zachowa..
Zerkam na poprzedni post. Trochę nieogarnięty, pisany jakby w pośpiechu. Moją uwagę zwróciła końcówka "Mam ostatnio ochotę ... potańczyć." To pragnienie spełniło się niedługo potem. Dorian miał urodziny u robił imprezę, na którą zostałam zaproszona. Było ciekawie. Poza poznaniem jednej osoby, która mnie konkretnie zawiodła i od tej pory strasznie mnie bawi.. Mam ochotę wykorzystać tego osobnika do małego odwetu na Jess - należy jej się. W sumie od tamtego czasu rozwija się moja kariera alkoholika xd No bo jak tłumaczyła nam wychowawczyni niedawno na godzinie wychowawczej : "Alkoholizm nie zależy od ilości spożywanego alkoholu tylko od czasu w jakim go spożywamy. Jeśli jest on zażywany regularnie np. raz w tygodniu w ten sam dzień, nawet w małych ilościach jest to już alkoholizm". Tak więc jestem alkoholiczką Ale żeby było jasne : pijam raz w tygodniu i to max 2 piwa. Z resztą nawet nie, bo często gęsto ktoś mi się przyczepi do butelki i trochę jej zawartości ubywa. Na moje szczęście znam zwyczaje drogich fantastów i nie udało im się jeszcze mnie oblać. I mam nadzieję, że im się nie uda.
Tak dla ogarnięcia. Raz w tygodniu mam zajęcia w Domu Kultury [o których już pisałam jakoś wcześniej]. Trwają niby 3 godziny, ale zazwyczaj wychodzimy po około 2 i udajemy się jako mangowcy na spotkanie z fantastami do klubu, gdzie wzajemnie się integrujemy Integracja nie zawsze jednak jest tak nudna jak się przyjmuje. Za każdym razem jest głośno, śmiesznie i hmn.. napisałabym, że rozwiąźle ale można to źle zrozumieć xd. Powiedzmy, że ich lubię, a raczej atmosferę panującą na tych dwóch kanapach, które zazwyczaj zajmujemy.
Yhh.. niedługo moje urodziny. Huczne urodziny. W końcu staję się dorosła. Sama nie wiem jak do tego podejść.
Wiem jednak, że moja urodzinowa impreza będzie miała część oficjalną i część nieoficjalną. Oficjał składa się z przyjęcia z rodziną i kilkoma zaufanymi znajomymi, żeby nie było A ta druga część będzie wcześniej, gdy będe miała ferie i będzie on wyglądał tak, że najprawdopodobniej zbiorę grupę moich różnorakich znajomych i pójdziemy wszyscy do naszego ulubionego klubu Wydaje mi sięto dobrym planem z racji tego, że jakoś Dorianowi wyszło, więc czemu mi nie ma wyjść? Będzie fajnie
AAAAAAAAA.............. ale mnie boli głowa. I nie wiem od czego. Chyba, że znowu skacze mi ciśnienie. Cholera. Albo to od słuchawek xd Też możliwe.
Coś napisałam. Wielu rzeczy na pewno zapomniałam. I mi się nie przypomną.
Chyba.
No to by było na tyle.
Ave !
  • awatar earthquake: uuuu alkocholiczka , a ja nią nie jestem , to takie dziwne . Mówisz że to już 18 ...? ; > Napewno będzie cudownie ;D
  • awatar Samotna_w_tlumie: Miło ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Yhhh... zacznijmy od tego, że CZEKOLADOWE FONDUE Z BANANAMI jest ZUE x.x
Mój żołądek to potwierdza
Ach, ta kochana babcia. Zawsze przywiezie mi coś po czym żałuję. Ale było dobre... bardzo dobre *_*
Tak mi jakoś dziwnie... pozbyłam się ponad połowy włosów z głowy i zrobiła się taka.. lekka. Trochę pewnie minie zanim na powrót przyzwyczaję się do krótkich włosów, ale nie żałuję. Zawsze lubiłam krótkie, nastroszone fryzurki i dobrze się w nich czułam Może... jak się ogarnę to zrobię sobie w miarę ludzkie zdjęcie? Takie które można gdzieś pokazać. Można nad tym pomyśleć. Swoją drogą to obiecałam jednemu adminowi pewnego fanpage'a, że wyślę mu moją podobiznę uwiecznioną na zdjęciu. Uhhh... głupia byłam, ale co wygram wino, to wygram wino Tylko trzeba by się za to wziąć. I tu jest problem, bo zawsze jak o tym mi się przypomni to jest albo późno [ciemno], albo mam coś innego na głowie. Lub, po prostu nie ma ze mną nikogo, kto mógłby obsługiwać aparat. Tak, to moja pamięć. -.-
Nie chce mi się do szkoły !!!!!! Tam jest strasznie. T.T Są źli nauczyciele i lekcje, na których chciałabym spać, a muszę uważać. Szczególnie biologia i chemia. Ostatnio prawie nic nie ogarniam, a mam rozszerzenie... Po kiego wybrałam biol-chem? -.-" Nie wiem. Pojęcia nie mam.
Moja... etto, nie wiem co miałam napisać.
Grrrrrr...
Jakoś wena uciekła przez kłótnie z młodym. Wgl ostatnio mnie coraz bardziej denerwuje. Spędza dużo czasu z miejscowymi drechami i robi się chamski. Czas by było go ustawić do piony, ale jest już silniejszy ode mnie. Może mnie to kosztować sporo nerwów. Oczywiście tępię go słownie i coś to daje, ale potem jak znowu wychodzi z domu do nich i wraca jest jeszcze gorszy niż przedtem. Nie wiem co mam z nim zrobić.
Hue hue... "Wizard Gandalf Style" - normalnie padłam... dawno nie oglądałam takich głupich filmików, ale to dobre na doła.
Braciak znowu mnie męczy. Tydzień był chory i teraz odreagowuje żaląc mi się. Nie zakochał się od przeszło 2 tygodni. <facepalm> Nie pojmuje go. Po co szukać laski na gwałt? Chodzi mi o to, że na szybko, byle by była, a potem wyobrażać sobie wielką miłość do niej. To chore -.- Ale głupek nie rozumie i nadal szuka ofiar. Może po kilku kolejnych koszach w końcu zrozumie, że nie tędy droga. Mam szczęście, że nigdy nie bierze mnie na cel. Nie byłabym zbyt miła odrzucając go, nawet ze względu na nasze koleżeństwo. Wiem, że jestem okrutna, ale inaczej nie można w takiej sytuacji. Oby się nie sprawdziła.
Mam ostatnio ochotę ... potańczyć. Wiem, że to dziwne, ale jakoś mnie tak naszło ;p Jakiś koncercik, albo impreza... Fajni ludzie... Miło by było. Może w końcu bym się rozluźniła, zaczęła po prostu cieszyć... Nie marzę aż tak, żeby ktoś się mną zainteresował - takich ambicji nie mam, ale po moim ostatnim śnie... to głupie. Może opisze go w następnym poście, bo nie mam już czasu.

Ave !
  • awatar earthquake: chciałabym żebyś go opisała :D ja rozważam akutalnie odejscie z mojej szkoły , nie dam sobie rady ci nauczyciele to potwory , są jebnięci . Po prostu JEBNIĘCI . no kurwa . KOCHAM KRÓTKIE WŁOSY .! ale cóż mi nie pasują . pokazuj zdjęcie :D on oże kiedyś zrozumie i sie ogarnie , a ty potańcz :D jestem chętna haha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zaniedbania. Jak wszędzie. W szkole dają popalić, praca się kręci, zajęcia idą pełną parą, rodzinkę trzeba odwiedzać, korepetycje same się nie dadzą. Przy okazji przeżyłam małe, ale konkretne załamanie i chyba jest w sumie ok. Mam nadzieję. Te moje humory są wkurwiające nie tylko dla ludzi wokół mnie, ale także dla mnie samej.
Chyba znowu muszę zacząć medytować. I rozładowywać energię. Jeśli nad tym nie popracuję, to nadal kumulując się we mnie będzie powodowało nagłe wybuchy i tymczasowe załamania. Już ja siebie znam. Ostatnie było.. ciężkie. Nie tylko dla mnie, bo wyżywałam się na każdym kto był w moim polu widzenia. Parę osób pewnie jakiś czas będzie się o to boczyć, ale niestety... takie bywają [raczej rzadko, ale jednak] skutki znajomości ze mną.
A dzisiejszego ranka wstałam z przeświadczeniem, że jestem nieudacznikiem. I to cholernym. Zabolało. Wyżyłam się na prawie wszystkich w domu, a potem na pierwszych osobach w szkole. Na szczęście Ci bliźsi potrafili mnie ogarnąć i uspokoiłam się. Potem nawet moja irytacja zamieniła się w nieco nadmierną ironię i spowodowała mały zakład z Jess. Ale o tym może jakoś potem. Powrót do domu zajął mi trochę. Potem dawałam korki z chemii Ginnie i jakoś dzień zleciał. Teraz siedząc sama [nie do końca, ale powiedzmy] mam ochotę pierdolnąć głową w biurko, albo w ścianę. nie wiem co ze sobą zrobić. To chore >.< HELP ME !
Ehhhhhhhhhhh... właśnie zerknęłam na poprzedni wpis. Tak się fajnie zapowiadało.. A wyszło... zjebanie. Po prostu zjebanie. I ja do dzisiaj nie wiem o co chodzi. Facet [R.] pisze do mnie kilka dni - codziennie, prawie przez cały dzień. Dogadujemy się bez problemu, jest fajnie. Mamy sie spotkać. W końcu zaprasza mnie na koncert. No zgodziłam się, bo czemu nie? 2 dni przebiegają normalnie, odzywa się, rozmawiamy, a potem zaczyna milczeć. Kilka dni - zero odzewu. Zamilkł bodajże w środe - w niedziele napisałam, bo myślałam, że coś się stało. W odpowiedzi jedno krótkie zdanie, że nie chce z nikim rozmawiać, że nie ma humoru i coś tam w takim stylu. Hugo.. ugryzłam się w język, przemilczałam, dałam spokój próbując zrozumieć, że każdy może mieć kiepski dzień. Jednak zbliżał się czwartek - dzień koncertu. A tu nadal zero odzewu. Nic. Milczałam, choć byłam strasznie wkurzona. Jeszcze na domiar, któregoś dnia byłam u Simi [bodajże we wtorek] i zauważyła, ze on jest na fejsie i napisała do niego. JEJ ODPISAŁ i normalnie zaczął rozmawiać. Przemilczałam. W czwartek stwierdziłam, że mam dość i napisałam mu wiadomość, że ten cały koncert nam nie wyjdzie, że zawiodłam się na nim i że mógłby się łaskawie odezwać jeśli chce nadal kontynuować tę znajomość. Do dzisiaj cisza. I O CO CHODZIŁO TEMU KOLESIOWI ?!?!?!?! Jak ja go gdzieś spotkam... zobaczy jak potrafię być chłodna i nie miła. Jak o tym pomyślę to nadal się we mnie buzuje. Grrrrrrrrrrr.... skurwiel. Na dodatek parę dni potem miałam strasznie pochrzaniony sen i był tam !!!!
Sen... co do snu to byłam po nim nieźle wytrącona z równowagi przez parę dni... To nie było miłe.
Ehh najpierw zaznaczę, że zazwyczaj we śnie stoję koło swojego ciała i oglądam je jakby z boku - mając z nim normalne połączenie myśli, uczuć i czasem tego co widzi. Wiec... Obudziłam się w lesie - zazwyczaj właśnie w takich miejscach ląduje we śnie. Ale jak zaczęłam iść przed siebie to okolica zmieniła się jakoby w wąską uliczkę z wysokimi kamienicami. Było ciemno, zimno, a ja się gdzieś spieszyłam. Ogarnęłam, że ktoś za mną idzie, ale jak próbowałam iść szybciej, to ta osoba była jakby bliżej. W końcu zawołał mnie. kiedy się odwracałam poczułam pierwsze uderzenie. Nóż rozciął mi pół lewego policzka zachaczając o oko. Krew spływała mi po szyji. Odskoczyłam, ale za plecami miałam mur. Facet był wysoki, postawny i wstawiony. Miał w oczach furię mieszaną z pożądaniem i satysfakcją z widoku krwi. Dźgnął po raz drugi. Dostałam między żebra. Gdy cofał ręke zebrałam się w sobie i rzuciłam na niego. W trakcie przepychanki wbił mi nóż w żebra po raz trzeci, ale upuścił go. Ostrze zostało we mnie. Jakimś cudem zdołałam go przewrócić i obezwładnić tak jak uczyłam sie na warsztatach z judo. Pamiętam, że słabłam, krew się lała, a ja głupia zamiast ją tamować wyjęłam nóż i rzuciłam nim gdzieś. Potem było dużo policji, prowadzili go do radiowozu - rzucił mi aroganckie spojrzenie i puścił oczko, a mnie o coś pytał ratownik. Straciłam przytomność. Obudziłam się w szpitalu. Siedziałam na łóżku, a gdy odgarnęłam grzywke zauważyłam głęboką bliznę na cały policzek i na wpół martwe lewe oko. Znowu przeskok. Stałam w klasie obok JP [moja wychowawczyni], ale nikt z klasy mnie nie widział. Sprawdzała obecność, a ludzie pytali sie czemu mnie nie wyczytuje i dlaczego mnie nie ma. Odpowiedziała im lakonicznie. Przeskok. Znowu szpital i sala. Mój telefon dzwonił, ale nie odbierałam. Od nikogo. Wiem, że czekałam na Simone. Tylko do niej się odezwałam i pozwoliłam przyjść. Przeskok. Sala od zajęć w Domu Kultury. Siedzi cała nasza grupa - tylko mnie nie ma. Pani przegląda papiery i w końcu pyta, czy będe chodzić, czy nie bo długo mnie nie było itd. Simone wstała i stanęła tyłem do drzwi, a przodem do nich. Opowiedziała co mi się stało i poprosiła, żeby nie męczyli mnie jak wrócę, bo miałam przyjść. Żeby zachowywali się normalnie wobec mnie i nie prosili i pokazanie blizny. W tym czasie weszłam do sali [moje widoczne ciało] i stanęłam za nią. Położyłam jej ręke na ramieniu, a jak się odwróciła to przytuliłam ją mówiąc dziękuję. Potem stałam tam sama i patrzyłam na nich, a oni na mnie. Jedynym, który wstał i podszedł do mnie był koleś, który normalnie się nie odzywa i znika zanim ktoś zauważy [taki ninja]. Podszedł do mnie i przytulił mnie. Na ucho powiedział mi, że mam się nie łamać i że jestem silna. Byłam totalnie zamurowana. Przeskok. Ponownie szpital. Ta sama sala. Patrzyłam przez okno na kolorowe jesienne liście i szarawe niebo. Przyszła Simi z R. Nie chciałam go widzieć, bo byłam na niego wściekła. Simone gdzieś wyszła zadzwonić. Zostałam z nim sama. Zapytał czy jestem zła. Mała przepychanka słowna. Wytknęłam mu, że owszem. Odsunęłam się gdy wyciągnął do mnie ręke. Zasłaniałam grzywką pół twarzy. Jednak dałam się przytulić. Mocno przytulić. Obudziłam się.
TEN SEN BYŁ DLA MNIE TOTALNYM HORROREM !!!
A potem śniła mi się druga część, gdy mój nożownik uciekł z kicia i znalazł mnie. Jednak tym razem ja również byłam uzbrojona. Nie dałam się tak łatwo. Jednak nie dałam rady go zabić. Dalszej części nie pamiętam.. jakoś zdołała się zatrzeć w mej pamięci. Mam jednak nadzieję że t był zwykły sen i nic z niego się nie spełni. Oby.
Takieto złowróżbne się stało.. ale cóż. Takie już moje życie. Kurwa, znowu się sobą dołuje.
Potrzeba mi odskoku. Dosłownie.
Musze się ogarnąć, zrobić przerwę. Pomyśleć.
Ech...
Będe chyba kończyć...
Mam nadzieję, że niedługo się odezwę.
Oby ;p
No to powodzenia po mrocznej stronie Nocy !

Ave !


Niech wszystkie wilczyce, kitsune i inne demony wyją do pełnego księżyca ! Siostry witajcie
  • awatar Megera Kuroneko: Ka bum! Jak moglas nie powiedziec mi o tym blogu! Ile to ja sie dowiaduje ^^Nawet sie dowiedziałam ze przez turkusowe włosy jestem sztuczna o.O (oczywiscie nie od Ciebie skarbie) Rasowy ze mnie plastik poprostu ^^ I nadal nie rozumiem czemu nazwałas mnie Simone. Chociż mi sie podoba ^^ To teraz uważaj bo obserwuje tego bloga..Muhahahaha
  • awatar earthquake: aż mnie ciarki przeszły .. straszny ten sen .. i jeśli ci sie on tam śnił to sny odzwiercielają nasze pragnienia jak i obawy naprzykład , wiec moze się czegoś boisz z jego strony .? ogolnie to znam takie zachowanie i strasznie wkurwia mne takie ignorowanie , szczególnie wtedy gdy nie wiem o co danej osobie chodzi ma "humorek" to sie nie dozywa i ma "wyjebane" to nie jest fajne , ale ludzie tacy sa , trzeba to przeżyć chociaż czasem bardzo boli .. pocieszam się tym że mam pare osób z którymi moge sobie porozmawiac i wiem że tak nie zrobią , ty tez taką osobe napewno masz , zawsze to jakaś pomoc co do twojego złego humoru , każdy ma czasem złe dni . Kiedy ja mam takie staram odciąć się od wszytkich , wtedy robie głupie rzeczy , głównie sobie których potem załuje - mniej lub bardziej.Ale na ogół dla innych jestem potwornie wredna , głównie dla osob bliskich , chyba staram się ich odtrącić na ten czas..nigdy tego nie planuje chyba robie to podświadomie dobrze że wreszcie napisałas;)
  • awatar Samotna_w_tlumie: Nie wiem co Ci powiedzieć... Moge tylko mieć nadzieje, że będzie dobrze. Lepiej...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przerwa. Spora. Tak jak przewidywałam. Jednak to mnie nie dziwi, bo mam mały natłok.... Z tygodnia na tydzień zaczyna się robić coraz gorzej, ale mam nadzieję, że to minie. Oby.
Ehh afera z moim braciszkiem rozwiązała się pomyślnie. Pomyślał, że jeśli ma kilka nieodebranych ode mnie i od Patricka to trzeba się odezwać. Teraz jest już dobrze, choć nadal bywa dziwny. Simone narzeka, że strasznie się zmienił i denerwuje ją. W sumie to prawda, ale ja się przyzwyczaiłam. Miałam w życiu do czynienia z większymi dziwakami x.x
Dalej... co by tu dalej... Sytuacja z Sebastianem.. Myślę, że zażegnana. Dalej będziemy przyjaciółmi, ale pogodziłam się z myślą, że na tym stanie. I chyba dobrze... Właściwie to nie jestem pewna, czy dalibyśmy radę stworzyć coś... kompatybilnego. Jesteśmy zbyt różni, choć lubimy przebywać we własnym towarzystwie. Jednak.. to nie byłoby to. Cieszę się niezmiernie, że doszłam do takich wniosków I to zupełnie sama A wczoraj myślałam, że coś mu zrobię. Na zajęciach w domu kultury był jego tydzień na prezentacje i oczywiście wziął się za Judo i Aikido. Na całe szczęście zdążyłam się wywinąć od roli worka do rzucania, ale i tak mnie to nie ominęło. Jak wylądowałam na plecach na materacu to nie miałam siły wstać T.T A dzisiaj cały kark mnie boli. Oberwie za to następnym razem. >.<
Heh... teraz trochę o tym jaki ze mnie straszliwy satanista ^^ Mwahahahahahaahah - tu miał być mroczny, zły śmiech, ale nie wiem czy wyszło xd Więc mieszkam sobie w tak zapyziałym, ograniczonym i zacofanym miejscu, że szlag mnie trafia. Wyszłam sobie z rodzicielką do sklepu, musiałam przejść pół wsi, żeby tam dotrzeć. Moim zdaniem wyglądałam całkiem normalnie. Czarne dżinsy, czarna koszulka z zabawną czaszką i czarna bluza. Do tego niedawno farbowane czerwone włosy. Oczywiście w glanach - zielono czarnych. To takie dziwne? Moim zdaniem nie. Niestety.. mijani współmieszkańcy myśleli sobie coś całkiem innego patrząc na mnie jak na totalnego antychrysta, bądź wcielonego wyznawce szatana. To jeszcze bym zniosła, ale ich komentarze mruczane pod nosem i dosłownie kilku sekundowe zatrzymanie gry na miejscowym boisku mnie dobiło. Mogłam wparować na to boisko, albo na plac zabaw i zając huśtawki puszczając jakiś black metal - to by było ukoronowaniem mojej kariery ufo x.x Ludzie... trochę tolerancji. W sumie to dziwię się jeszcze że babcine koleżanki odpowiadają mi na dzień dobry xd A to, że mnie obgadują to norma. Sama babcia nie jest od nich gorsza. Kółeczko różańcowe, które nie robi nic innego poza umizgami do księdza i plotkami. To chore ;/
A teraz coś.. ciekawszego - czyli ta druga część tytułu
Hmnn... jest ktoś. Ktoś o kim wcześniej nie myślałam pod tym kontekstem, ale On chyba pomyślał o mnie. A przynajmniej na to wygląda. Mam małą nadzieję na to, bo im bardziej go poznaję, tym wydaje się ciekawszy.. Pierwsze wrażenie było całkiem mylne. Nasze pierwsze spotkanie wspominam mętnie, choć to były zeszłoroczne walentynki i był [razem z kolegą] niezłą niespodzianką zafundowaną przez Simone. W sumie określiłam go jako nawet ciekawą osobę, choć niezmiernie cichą, spokojną,nieco zamulającą x.x Teraz widzę, że nieźle się myliłam xd Dopiero teraz pisząc z nim częściej i bardziej... dogłębnie [nie mam określenia na to co chce powiedzieć] zaczynam go poznawać. Gdy chce to potrafi pokazać zadziorny charakterek i to mi się podoba Poza tym ma ten sam problem co i ja. Gdy piszemy - wszystko się układa, jest o czym rozmawiać, zero stresu itd. A wszystko się piepszy gdy stajemy z tym kimś face to face. Nie mamy odwagi się odezwać, krępujemy się. To śmieszne, ale pod tym względem się dobraliśmy xd To zabawne, ale nie chcę się spieszyć z osądami. W ogóle to w tej chwili nie jestem niczego pewna, bo Simone mogła wszystko popsuć. Mianowicie wczoraj wpadła na świetny pomysł, żeby pogadać z jego najlepszym kumplem... Raz zabrałam jej telefon, ale za drugim razem nie dałam rady. Zadzwoniła. Dowiedziała się w sumie tyle, że tamten nic nie wie, ale pogada z nim. Tsaa... i dzisiaj pogadał - o czym moja kochana Simi nie omieszkała mi opowiedzieć. Choć niczego się prawie nie dowiedzieli, to oboje mają te same podejrzenia co do jego zamiarów wobec mnie. A ja nie wiem. Nie chce tego zawalić, ale cóż.. to różnie bywa. Zobaczymy jak to będzie. Mam nadzieję, że jakoś się ułoży
Yhh... nic mi się nie chce !
Ave !
  • awatar 火野 レイ: Babcie a raczej moherki są zabawne.. Pewnego upojnego wieczora moherek widząc mnie z paroma kumplami pijących w parku tanie wino przeżegnał się z trzy razy i spierdolił do kościołka xd nie powiem zabawnie to wyglądało.
  • awatar earthquake: ah te nietolerancyjne kurwy ze tak powiem , dzisiaj sie na mnie patrzyli jak na dziwoląga tez x.x a to przecoeż TAKIE duuuże miasto -.-' no cóż . co do tego twojego nowego kolegi .. ^ ^ wiesz że mam nadzieje że sie wam ułoży i coś z tego bd .! ;D
  • awatar Samotna_w_tlumie: Moja babcia też lata na ten różaniec, jakieś zmianki czy coś ; D Oh,oh nowy obiekt na horyzoncie? ; > ; D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Merde
Zut
Merde
Zut
Merde... !!!

Tym jakże właściwym akcentem rozpoczynam kolejny wywód.
Jestem zła, wściekła, przestraszona i zmartwiona za razem. Do tego względnie spokojna, szczęśliwa, znowu przerażona i zadziwiona. Totalny chaos.

Ostatnio tyle się dzieje, że nie wiem od czego zacząć. Może od dziwnego poczucia szczęścia. Chyba znalazłam kawałek miejsca, gdzie mogę być totalnie sobą i mnie za to nie wyśmieją Zapisałam się na zajęcia do Grupy Mangoświrów w moim Miejskim Domu Kultury razem z Simone, Jess i Jo. Ci ludzie... już ich uwielbiam. Spotkania są raz w tygodniu po 3 godziny. Nie mogę sie doczekać. Choć jest też jedno ale : Sebastian. Chodzi tam także. Tak więc będę z nim raz w tygodniu zamknięta w pomieszczeniu na 3 godziny, a potem wspólny powrót, bo jedziemy w jedną stronę. Już ostatnim razem tak było i czułam się... niezręcznie. On wręcz przeciwnie. Był baaardzo otwarty - jak zwykle z resztą - a także wylewny. Przy okazji dowiedziałam się, że ma dziewczynę i że musi się ograniczać w kontaktach z koleżankami - u nas ograniczyło się to do tego, że nie trzymał mnie za rękę, gdy szliśmy ulicą. x.x Co wcześniej - gdy schodziliśmy grupą ze schodów - wcale mu nie przeszkadzało. Ehh... musze zapomnieć. Dać sobie spokój.
Sprawa numer dwa : Ostatnio coraz więcej starszych ludzi [nieznajomych] i zazwyczaj pijanych mnie zaczepia. Co się dzieje z tymi ludźmi hmn?!?!? Jak byłam wieczorek ze znajomymi w mieście to przyczepił się jakiś prawie zalany w trupa pseudo podstarzały artysta i gadał dyrdymały gapiąc się na mnie bezczelnie, aż mu nie przerwałam i nie poszliśmy dalej. A dzisiaj jak siedziałam dobie na dziedzińcu ratusza razem ze znajomym zespołem [próbowali, bo mieli grać mini koncert] to dosiadła się do mnie jakaś babcia i zaczęła wywód jakie to nudne jeśli wie się więcej niż taki przewodnik, że jej syn ostatnio rozwiódł się z synową, że ma wnuki w ameryce. W sumie to bym to zniosła, ale babcia przez cały czas pociągała sobie zdrowo z piersiówki uśmiechając się do mnie porozumiewawczo. W myślach chciałam tylko, żeby sobie poszła. Dziwny jest ten świat.
Następnie dłuższy temat i najbardziej emocjonalny. Tak więc piątek. Z góry wyjaśnię pewne fakty : Mój braciszek Michael podkochuje się w Jess już dłuższy czas, a ona ma go za przyjaciela. Fakt nr dwa : Marek to kolega z grupy mangoświrów, nowo poznany ale już lubiany przez swoje zachowanie. Rano było nieciekawe. Potem jednak [siedząc na przerwie w grupie] dowiedziałyśmy się faktu, że Jess umówiła się na popołudnie z kuzynem Jo, co słyszał mój drogi braciszek i go to załamało. Widziałam to wyraźnie - i nie tylko ja. Potem stado go wyśmiało z tego powodu i miał doła. Jess udawała, że nie wie o co chodzi. Przyszedł wieczór, gdzie sie we trzy spotkałyśmy bo miałyśmy iść na koncert. Po drodze dołączył kolega Marek. W końcu nie dotarliśmy na koncert, ale zostaliśmy w mieście. W końcu było nam zimno, więc poszliśmy posiedzieć do McDonald's. W trakcie dyskusji Michael dzwonił do Jess, a odebrał jej telefon kolega Marek, bo się nim wtedy bawił. I mój kochany braciszek się podłamał. Rozłączył i wyłączył telefon. Chcąc nie chcąc zmiękłam i jakieś pół godziny później siedząc już w autobusie zadzwoniłam do niego. Odebrał. Miał załamujący się, chłodny głos - przeraził mnie, ale nie chciał o niczym rozmawiać, ani nic powiedzieć. Dałam więc spokój. Ale dzisiaj narasta we mnie [nieco] zmartwienie, bo się nie odezwał. Ani do mnie, ani do Patricka, ani do Jess. Właściwie to do nikogo. Rozmawiałam o tym z Patrickiem i mamy podobne wnioski. Zastanawia nas, czy mógł sobie coś zrobić. Bo.. zawsze było tak, że pisał albo do mnie, albo do niego, albo do nas obojga jednocześnie. A tu nic... Chyba jutro będę próbowała się z nim jakoś skontaktować. Może bedzie ok? Oby. Chciałabym.

Ehh padam na twarz. Siedzę przed tym ekranem i piszę tutaj i na konferencji z częścią stada. To świetny ubaw Dawno się tak nie śmiałam. Cieszę się, że choć na chwile mogę się uśmiechnąć i nie martwić o tego głupka.

Mrocznej nocy bracia i siostry ;*
Ave !

  • awatar earthquake: nie wiem mnie ostatnio dużo facetów zaczepia , dużo starszych do tego . ej to źle że tak sie stało , nie powinno tak być , współczuje mu , to strasnze uczucie .
  • awatar Samotna_w_tlumie: Też mam nadzieje, że wszystko z nim będzie w porządku... Masz racje, że dajesz spokój z Sebastianem. Rozsądnie.
  • awatar WolfSpirit: właśnie co się dzieje z tymi ludźmi? podobne mam odczucia. kocham ten tatuaż na tym zdjęciu!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Czas to po prostu przecieka mi przez palce.
Zaczął się rok szkolny - to było do przewidzenia, że nie będę miała takiej swobody jaką miałam w wakacje. Jednak... cóż, liczyłam, ze jako 2 klasa nie będzie takiego pędu na wszystkich lekcjach i cóż... pomyliłam się. Ci nauczyciele chyba nie myślą logicznie. Chodzi mi o tych od niepotrzebnych mi przedmiotów jak historia, geografia, niemiecki czy też fizyka - mogli by zrozumieć, że liczy się dla mnie rozszerzona biologia i chemia, a ie robić pod górkę. Mogą mnie pocałować w tyłek.
Wgl jestem cały czas zmęczona. Niby przyzwyczajona do krótkiego snu i wstawania codziennie o 5.40 ale ciągle zmęczona. Przez to wszystko mi się wali. Próbuje udawać normalną i pogodną, ale coś chyba mi nie wychodzi. Staram się przecież.
Do tego prawie tydzień spóźniał mi się okres - byłam załamana i przerażona. A zapomniałam, że przecież przestałam brać tabletki, więc mógł i miał prawo się przesunąć o ten tydzień.... Dzisiaj od rana w domu i na proszkach - inaczej nie miałabym siły żeby podnieść się z łóżka. Mój kręgosłup bardzo nieprzyjemnie mi o tym przypomina. Jakby na złość przez pogodę odezwały się także moje zatoki. Po prostu cudownie.
Ględzę bez większego sensu tylko narzekając. Nudna się robię. Cholera by to.
To może trochę faktów.
Co do wesela [chyba pisałam o tym w ostatniej notce.. - a jednak nie x.x] NO więc 8.09 byłam na weselu u kuzyna. Totalna porażka. Nawet butelka wypitego wina nie zrekompensowała mi tego co stało się tam z moim mózgiem. o.O Ehh... dzięki takim doświadczeniom uświadamiam sobie, jaką czarną owcą rodziny jestem. Choć był i pozytywny akcent Kelner biegający wokół stołu, gdzie siedziałam był fajny x.x Brakowało mu tylko tuneli - takich .. hmn 0.8 albo 1 cm Jednak to tylko moje wymysły.. nie miałam odwagi się odezwać ani nawet uśmiechnąć. Jak to ja.
W szkole... cóż. Simone miałam trochę problemów przez swe nader widoczne z daleka włosy, które nie spodobały się Pani Dyrektor. Swoją drogą, to mnie to zdenerwowało, bo do niej się przyczepiła, a jak laska idzie ubrana jak kurewka spod latarni, że majtki ma na wierzchu, a dekolt do pępka to jest ok i nikt się nie czepia. Już miałam się odezwać, ale dziewczyny mnie powstrzymały. Do czasu. Takim trafem Sim musiała się przefarbować. Choć teraz też jej ładnie. Cały tył i bok ma czarny, a grzywkę i wygolony bok ma turkusowy Nie rzuca się już tak w oczy, ale nadal jest widoczna. Choć Dyrektorka nadal kręciła nosem - ale już nic nie zmieni. Oczywiście nie z przymusu xd
Co tam jeszcze w szkole... Ginnie nosiła swoje warkoczyki jakiś tydzień i już ich nie ma. Stwierdziła, że nie podobają się jej i że są za ciężkie. Choć teraz [jak ma tylko swoje normalnie] to wygląda jak Ona i ładnie jej jest. Nie rozumiem czemu narzeka.
Moja klasa.. Cóż, skład troszkę się zmienił - jedna odpadła a jedna przyszła. Niezbyt zauważalna zmiana jak dla mnie, bo nie utrzymywałam z tą co odeszła zbyt bliskich kontaktów. Co do nowej.. Cóż, wydaje się na razie spokojna i miła, ale już zauważyłam, że to typowa dziewczyna z dobrego domu - głęboko wierząca, zero palenia i picia [itp.], stosunku do kolegów grzeczna, ale z dystansem. Cóż.. w tej klasie niestety nie znajdzie podobnej duszy... chyba. Choć może znajdzie się taka jedna... a może i nie? Bo tak się zgrywa, ale coś mi świta, że często imprezuje w klubach... Mniejsza. Z resztą mój kochany braciszek stwierdził, że zrobimy z niej rasową metalówke. Buhahahaha - już to widzę. Z jego zdolnościami... I tak, pogodziłam się z nim.
Co by tam jeszcze... nie wiem. Mam nadzieję, że za kilka dni [może nawet jutro] się odezwę. To by było dobrze, bo nadal chcę pisać. Pragnę pisać, potrzebuję pisać.
Jestem wariatem.
Anormalem.
Nie przeszkadza mi to
Cieszę się, że widzę świat po swojemu.
Nikt mi tego nie odbierze. :3

Ave !

  • awatar earthquake: nooo wpis .! <3 to dobrze , kazdy powinien miec swoje własne spojrzennia na świat ;D skoro potrzebujesz TO PISZ .!
  • awatar crystal cakes: wiem, no ale cóż... na fizykę przecież nie będę chodzić ;d nie byłam jeszcze na żadnej fizyce od początku roku, więc ok.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"Być czy nie być - oto jest pytanie" - napisał Szekspir. Cóż, ja powiadam, że jestem, choć miało mnie nie być.
8 dni.
8 pracowitych dni.
8 straconych bezpowrotnie dni.
8 niezapomnianie wolnych od zmartwień dni.
Minęło jak mgnienie oka.
Pomieszkiwałam w tym czasie trochę u Simone i trochę u Ginnie... W domu byłam raz : w połowie tygodnia żeby się przespać [noc] i rano trochę się ogarnąć, żeby w południe jechać dalej.
Przynajmniej było wesoło i mogłam spokojnie odreagować mój wewnętrzny smutek.
Piątek i sobotę przepracowałam zdzierając szefa na kasę - tak jak zwykle. Dzisiaj odpuściłam. Nie miałam ani ochoty ani siły. Simone nie była zbytnio zadowolona, ale to w końcu moja sprawa kiedy pracuje, a kiedy nie.
Co do wcześniejszego wpisu... Miałam serio zły i męczący dzień. Do tego dowiedziałam się o czymś od Doriana i przypadkiem spotkałam Sebastiana, który zachowywał się zupełnie jakby nic się nie wydarzyło. Jakby tego sms-a nie było. Zabolało. Na szczęście Simone go nie trawi, więc pomogła mi zwiać jak najszybciej. Dziękuję jej za to, choć nie wie o tym. Najwyraźniej tak jak zakładałam w moim pesymistycznie nastawionym umyśle - jestem nikim w jego mniemaniu. Szczerze? Już mam to gdzieś, ale wolałabym nie spotkać go przez jakiś czas. Dłuższy czas.
Planowana impreza u kolegi K. nie wypaliła. Wykręciłam się z niej już wcześniej, ale jakoś dziwnie wyszło... A to ponieważ mój braciszek nie do końca mnie zrozumiał [tak zakładam] i się wkurzył. Dupek zablokował mnie na gadu ! I się nie odzywa. Zła jestem na niego jak nie wiem. Postanowiłam, że w rozpoczęcie nie odezwę się do niego nawet słowem. Nie, dopóki nie przeprosi.
Tak widzę, że nie napomknęłam jak minął wyjazd. Było.. dobrze. Nie spaliłam się - dzięki swojemu sprytowi. Namąciłam trochę wśród ludzi i miałam się z czego śmiać. Pomimo to wszystko to nie wiem czy chciałabym jeszcze kiedyś tam wrócić. Taki tłok... Tyle plastików mierzących Cię jak ... hmn.. ufo ? Najlepszym akcentem był koncert w ostatni wieczór. Trafiłam tam przypadkiem podczas spaceru z mamą. Nie przepuściłam jej i musiałam iść. Takich ludzi to mogę oglądać codziennie o każdej porze i tak samo się z nimi bawić A ten Pancurek to już wgl... słodziak xd Dla wyjaśnienia to był to rockowo metalowy koncert Jak przyszłam to akurat jeden polski zespół kończył występ, więc nie pchałam się ani w pogo ani ogółem do przodu tylko grzecznie obserwowałam. Potem jednak weszli ukraincy [baaaardzo pozytywni ludzie ] i jak zaczęli to nie wytrzymałam. Pomachałam mamusi, która została w bezpiecznej odległości od sceny i okalającego ją tłumu [sama chciała iść zobaczyć ten koncert, więc czemu nie?] i ruszyłam między ludzi. Supr było tak się pobujać do wolniejszych piosenek mając obok kilku przystojniaków. Potem zaczęło się pogo. Zastanawiałam się czy w końcu się przełamać i po raz pierwszy ruszyć t tej wspaniałej przepychanki, gdy przystojniak obok mnie [jestem na 95% pewna że to ten, albo jego kumpel xd] bezceremonialnie złapał mnie w pasie i wepchnął skacząc zaraz za mną. o.O Byłam trochę zdezorientowana, ale szybko się odnalazłam. Było świetnie *_* Szkoda tylko, że po 40 czy też 50 minutach odezwał się mój telefon i musiałam się zwijać. ;/ Było już serio późno, a musiałyśmy się jeszcze spakować, bo rano wyjazd. Wychodziłam z tłumu na miękkich nogach, a potem szłam, a raczej wlekłam się do kwatery uwieszona na ramieniu mamy x.x Były małe problemy z równowagą, a także z niepohamowanym entuzjazmem i śmiechem. Też tak macie po koncertach? Czułam się wspaniale. To był wieczór, którego długi czas ie zapomnę Potem trzeba było ogarnąć się i pomóc w pakowaniu... W domu odkryłam, że moje tanie bazarowe trampki przeżyły prawie bez uszczerbku na ich kruchym zdrowiu Pewnie przez to, że prawie wszyscy mieli trampki. Moja szczęka jednak nie miała tyle szczęścia. Dostałam łokciem jakiejś laski, ale siniak nie wyszedł, a opuchlizna zeszła po dwóch czy trzech dniach. To by było na tyle jeśli chodzi o wyjazd...
Tu na miejscu w moim mieście, które z resztą bardzo kocham, też nawet nieźle się bawiłam. Ludzie na starówce są świetni. Jedni interesujący i pociągający, a inni zabawni albo wręcz komiczni. Hmn... jak tak o tym myślę to staje mi przed oczami jeden blond włosy przystojniak ze słodkim uśmiechem i jeden ciemnowłosy mroczny rycerzyk. *_* Czasem dobrze jest wiedzieć, że w swoim mieście można znaleźć takie ciacha xd. O uśmiechu blondyna wiem, bo uśmiechał się do mnie - pacząc mi prosto w oczy *O* Ach, cudowne przeżycie, choć nader chwilowe. Simone chcąc mi dogryźć stwierdziła, że równie dobrze mógł się śmiać ze mnie, a nie do mnie xd. Nie przejęłam się. Grunt, że się uśmiechał. Znowu bruneta wychaczyłam jak był przebrany za rycerza i już wtedy mi się spodobał, ale dopiero dzień później, jak zobaczyłam go ubranego normalnie [w jego stylu] to prawie padłam Uff uff x.x Ehh... jestem powierzchowna, choć zapierałam się, że wcale nie. No, ale mogą mieć także piękne wnętrza, prawda? A to, że podobają mi się zewnętrznie to inna bajka. Z resztą żaden się o tym nie dowie. Ba! Nie poznam ich. Z resztą nawet jeśli zdarzy się cud i poznamy się, to i tak pewnie wybiorą Simone. Gdy teraz [tydzień temu] zrobiła sobie turkusowe włosy to większość facetów nie może oderwać od niej wzroku. Stałam się niewidzialna. Może trochę przesadzam, bo sama też zakochałam się w jej kolorze, ale nie zmienia to faktu, że jest ode mnie ładniejsza i to do niej ciągną faceci. Choć Ci, którzy mają odwagę się do niej zalecać dostają kosza. Nazywa ich nieco nieodpowiednio : łajzowatymi. W sumie.. to trochę prawda, ale jej ideałem jest potężny metalowy przystojniak w typie barbarzyńcy / neandertalczyka x.x Przeraża mnie to. Osobiście wolę bardziej romantyczny typ, ale mówię stanowcze 'NIE' pedałom. Ech.... Choć nie do końca byłam taka niewidzialna ostatnio... Miałam głupi pomysł, który okazał się świetnym Paradowałam po mieście w moich kocich uszkach tak jak Ona w turkusie. Było zabawnie. Szczególnie komentarze ludzi... A nawet grupka drechów turystów [nie miałam wtedy uszu] chciała sobie zrobić z nami zdjęcie. Zamurowało mnie, ale machinalnie obie powiedziałyśmy że nie i całe szczęście. xd
Nie wiem już co pisać. Chyba wszystko co miałam w sobie uszło. I całe szczęście, bo bałam się, że wybuchnę. A, mam !
Jutro rozpoczęcie roku... Ginnie zacznie chodzić ze mną do szkoły. Strasznie mnie to cieszy. Btw to zrobiła sobie na całej głowie warkoczyki syntetyczne i jeszcze jej w tym nie widziałam. A muszę zobaczyć! x.x Ciekawość zżera nie na żarty.
Nie dociera do mnie, że od jutra codziennie muszę wstawać rano i jechać do szkoły. Nie chce mi się.... Wolałabym jeszcze miesiąc wolnego... T.T
Tym chyba serio kończę...
Do kolejnego wpisu :3
Ave !
  • awatar blackscarlett: Właśnie,w końcu wpis!
  • awatar crystal cakes: widziałam ostatnio dziewczynę w dredlokach, muszę przyznać że zajebiście XD
  • awatar earthquake: wkoncu wpis <3 a nie przyszło ci do głowy ze patrzą się tak na nią bo przez te włosy wyglada mniej naturalnie .? chłopcy wolą naturalne dziewczęta .. wiec nigdy nie wiadomo , ooo blondyni <3 jej .. szkoda ze u mnie nie ma jakiś ciach ; c jutro szkoła .. chyba sie zabije ..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ehhh... taa.. Sama nie wiem od czego zacząć. 11 dni. Cóż... 6 miało mnie nie być, ale te 5 jakoś upłynęło w niemym krzyku. Być może sama się dusiłam - własnym krzykiem oczywiście. Mam nadzieję, że więcej to nie nastąpi. Oby.
Teraz tak krótko, bo ledwo siedzę. Lubię pracować i robić szefa w bambuko, ale ten weekend naprawdę dał mi się we znaki, a czeka mnie jeszcze jutro. I nie wiem czy znowu nie będę nocować u Simone i wracać do domu w poniedziałek. Bardzo możliwe.
Grrrrr - dlaczego jak tylko zaczynam sobie wszystko układać przychodzi coś, co wszystko burzy? W cholerę to. Nie mam siły... Muszę iść spać...
Do zobaczenia.
Ave !


[pocieszam się tym ciachem na tapecie w telefonie - wiem to żałosne.. x.x]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Szybki wpis, bo mam tyle jeszcze do zrobienia, że głowa boli... ;/
Cóż... ostatnie dwa dni minęły względnie spokojnie. Starałam się nie myśleć, a nawet więcej - mieć to gdzieś. Z racji czego rozpoczęła ciekawą konwersację z pewnym osobnikiem. Mam nadzieję, że oboje damy radę poprzeczkę, którą sami sobie postawiliśmy ostatnim razem bawiąc siew takie coś Wiem, że to trochę nie zrozumiałe... Cóż, powiedzmy że wspólnie piszemy opowiadanie bez wcześniejszego podania tematu, okoliczności i tego co chcemy żeby tam było. Po prostu od tak wyrażamy siebie ciągnąc to. Czasem wychodzą niesamowite sprawy.. *_* I wiele można się dowiedzieć o sobie nawzajem. Mój partner [albo wspólnik] ma strasznie kocią naturę Poczekamy zobaczymy jak to będzie
Poza tym starałam się jak najwięcej pomagać znajomym, wysłuchiwać ich problemów [eartquake wiesz coś o tym ] itd. To bardzo zajmujące. W ogóle to jestem do tego przyzwyczajona, bo zazwyczaj bywa tak, że ja słucham czyichś problemów, próbuje je rozwiązać, a swoje chowam w sobie, zeszycie, albo tutaj. Jestem jakaś dziwna x.x
Dobrze, teraz do rzeczy. Jutro rano wyjeżdżam nad nasze polskie morze. Przekonałam się do tego wyjazdu z racji tego, że odpocznę sobie od pewnych osób. Mam tylko nadzieję, że nie natknę się na nikogo znajomego. Oby. Na miejscy nie wiem czy będę miała internet - niestety. Może gdzieś złapie wi-fi w telefonie to wtedy się odezwę. Wracam w niedzielę. To niedługo. Pewnie jak będe miała siły to już w tą nieszczęsną niedzielę się odezwę, a jeśli nie to dopiero w poniedziałek.
Uhh.. zapowiada się ciężki następny tydzień. Stado, a raczej Michael planuje kolejne spotkanie, tym razem u kolegi K. Nie wiem czy chcę się tam pojawić i siedzieć zamknięta w jednym pomieszczeniu z Patrickiem, śmiać się i rozmawiać udając że wszystko jest ok. Bo na razie nie jest. Nie wiem co będzie jak wrócę z wyjazdu, ale to zobaczymy potem. Wiem, że Jo i Jess a także Simone i wy [tam myślę xd] na mnie liczycie. Dlatego muszę wziąć się w garść. Porządnie. Wybić z głowy głupich facetów.
I proszę. Stanął mi przed oczami Sebastian. Jak żywy. Może to przez to, ze podczas dyskusji Simone o nim wspomniała? Albo dlatego, że ciągle gdzieś tam jest? A może z powodu tego co przeoczyłam... Jego sprawa niestety nie jest zamknięta i przez jakiś czas jeszcze nie będzie. Uświadomiłam sobie ostatnio, że może to ja się spóźniłam z tym sms-em. Jego mogło już tu nie być. Bo przecież nie był pewien, kiedy dokładnie wyjeżdża w te lasy. A tam ani internetu, ani zasięgu. To tylko hipoteza. Nie wiążę z nią żadnych nadziei, ale być może gdy wróci pod koniec sierpnia to się odezwie. Wtedy wszystko się wyjaśni. Może.
Takim akcentem chwilowo się żegnam. Mam nadzieję, że będzie tam internet!
Bye ! ;*
  • awatar blackscarlett: Szybki wpis,ale jaki długi:) Matko... Ja zazwyczaj czyjeś problemy umiem rozwiążać,tylko ze swoimi już jest gorzej. Będe czekać na następny wpis.
  • awatar earthquake: dobre zdjecie .! tez mam nadzieje ze bd mieć tam internet ; ) tak licze na cb ;D dasz rade ; )
  • awatar Samotna_w_tlumie: Miłego wyjazdu :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ehhh... sama nie wiem. xd
Taki mieszany nastrój x.x

" Sweet little words made for silence
Not talk
Young heart for love
Not heartache
Dark hair for catching the wind
Not to veil the sight of a cold world

Kiss while your lips are still red
While he`s still silent
Rest while bosom is still untouched, unveiled
Hold another hand while the hand`s still without a tool
Drown into eyes while they`re still blind
Love while the night still hides the withering dawn

First day of love never comes back
A passionate hour`s never a wasted one
The violin, the poet`s hand,
Every thawing heart plays your theme with care

Kiss while your lips are still red
While he`s still silent
Rest while bosom is still untouched, unveiled
Hold another hand while the hand`s still without a tool
Drown into eyes while they`re still blind
Love while the night still hides the withering dawn..."
  • awatar blackscarlett: Uwielbiam Nightwisha,ale raczej z Tarją. Choć nowa płyta jest dobra,wokal Anette ujdzie. Nie moge przekonać sie do śpiewu Marca,jak dla mnie wycie pijaczyny. Chyba wolę śpiew Tuomasa:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tak, to znowu ja ... Cóż... jeśli chodzi o moje samopoczucie to jest to totalne dno, ale staram się Jakoś trzeba, żeby nikt w domu niczego nie pojął. Choć moja rodzicielka zadała mi dzisiaj konkretne pytanie "Czy jakiś facet nie zaszedł mi szczególnie za skórę" po tym jak uroczo [obierając brzoskwinie] stwierdziłam, że to "powierzchowne świnie". Nie odpowiedziałam. Spojrzałam na nią tylko z uniesioną lekką brwią, więc odpuściła. Choć wiem, że ma jakieś podejrzenia co do tego co było między mną i Sebastianem. Niestety - jego nie da się przeoczyć byle gdzie. Szczególnie, że przecież był u mnie w domu. Ba! Spałam z nim w jednym łóżku xd Żeby nie było - razem z nami spała jeszcze Simone i na wpół Ptrick [na wpół, bo jego druga połowa rezydowała na dywanie x.x] Niestety moja mamusia [jak spaliśmy] zajrzała do pokoju żeby szepnąć mi coś tam [już nie pamiętam, to było w końcu w lutym] i pewnie pomyślała sobie swoje.
Echh... od dwóch dni młody prawie cały czas zajmuje kompa. Doprowadza mnie do szału. Najpierw prawie 8 godzin ściągał sobie jakąś głupią gre na psp, a potem wypalił, że nie umie jej ani zainstalować, ani nawet ustawić konsoli tak, by to działało. Grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr....... normalnie pięknie. A to, że przez niego internet działa tak jakby chciał, a nie mógł to już przecież nie jego sprawa. Byłam dziś o krok od zrzucenia głupca ze schodów. Niestety zorientował się co chcę zrobić i w porę odsunął. Pech. Nie, żebym go żałowała gdyby mu się coś stało. Ta istota potraf tylko i wyłącznie komplikować moje życie i plany. Nic poza tym. Dużo bardziej wolałabym być jedynaczką. -.-"
Ginnie nareszcie wróciła z wakacji. Widziałam się z nią. Znaczy... rozmawiałyśmy już wczoraj. Wysłuchała mojego załamania. Załamanie... powstało w wyniku niefortunnego zbiegu okoliczności i dobrych chęci z przypadkowym czasem i nieodpowiednimi ludźmi. Simone od jakiegoś czasu chyba widzi moje przybicie po tych nieudanych zauroczeniach [nie chcę ich nazywać czymś więcej bo tak mi prościej], tak baj de łej to jeszcze nie przyznałam jej się do tego co miałam powiedzieć Sebastianowi - nie miałam na to siły. Choć sama domyśla się tego i owego. Tak więc próbuje mnie przekonać, że jestem piękna i wgl świetna i , że powinnam sobie kogoś znaleźć, tylko źle wybieram. Że to moi "niedoszli" są jeszcze niedorozwiniętymi dziećmi, dla których liczą się tylko "blond włosy, długie nogi i duże cycki jak w pornosach". Jakaś część mnie się z nią zgadza, ale ta druga pyta "gdzie w takim razie mam szukać?".. Pewien ktoś mi świta, ale na samym początku naszej znajomości powiedziałam sobie, że nigdy nie bedę o Nim myśleć w takim kontekście. Nie po tym co wiem. I po tym co On czuje lub już czuł do Anne. Ale to mniejsza. Wracając do sprawy. Przeciągnęło się to na imprezę opisywaną ostatnio. Simone nie rozumiejąc mojego pesymistycznie realnego podejścia do samej siebie zapytała kolegę K. i Michaela o to "Co właściwie jest z nią nie tak?" - zamurowało mnie. Spojrzałam na nią prosząc wzrokiem, żeby przestała, ale nie zareagowała. Dziękowałam tylko, że była to akurat chwila, gdy Patrick gdzieś wyszedł. Michael nie odpowiedział wzruszając tylko ramionami, a z kolei kolega K. stwierdził tylko, że czasem bywam taka strasznie mroczna. Na szczęście temat się urwał, a nikt nie powiedział nieobecnemu o co chodziło. Uspokoiłam się. Tymczasowo. Następnego wieczora siedząc na gadu rozmawiałam z braciszkiem [Michaelem] i z głupoty zapytałam go dlaczego nie odpowiedział. Muszę przyznać, że podczas całej tej rozmowy był dla mnie naprawdę delikatny i gdy już to z niego wydusiłam to kilkukrotnie mnie przepraszał za to, że musiał to powiedzieć i że to mogło mnie urazić. Wiem, że się o mnie martwi i że zależy mu na tej przyjaźni. [O! O wilku mowa - właśnie do mnie dzwoni xd.] Więc według niego jedyne to, vo jest ze mną nie tak to to, że mam ciemne włosy, które są widoczne na rękach przy mojej jasnej karnacji. Niestety - to ze względy na geny więc nie mogę nic na to poradzić, a nie będę jak jakaś głupia co kilka dni golić je całe. To strasznie zniszczy mi skórę, która i tak jest wrażliwa. Nie mam najmniejszego zamiaru. Może jedynym na co się porwę to rozjaśnienie ich wodą utlenioną, choć wątpię. Nie widzę powodu. Od zawsze taka byłam. Rozumiem - gdybym miała wąsy, brodę albo zrośnięte brwi, ale niczego takiego u mnie się nie zaobserwuje. Więc bez przesady. Na tym zakończyły się rozważania z Michaelem. Miałam jeszcze niezły humor. Potem pisałam z Simone. Początek rozmowy przebiegł normalnie, potem się pośmiałyśmy i w końcu napisałam jej to co wyciągnęłam z braciszka, bo nie widziałam powodu, dla którego nie miałaby wiedzieć jako że to ona to wymyśliła [w sensie pytanie]. Stwierdziła, że musi mu nakopać do dupy - zabroniłam. Zapytała czy nie chciałabym wiedzieć co na takie pytanie odpowiedziałaby Patrick. Z racji tego, że jest jednym z moich "niedoszłych" ale mam/miałam go za kumpla - choć może nawet przyjaciela z racji pewnych okoliczności to miotałam się między odpowiedziami. Napisałam jej, że nie wiem i że nigdy go o to nie zapytam, choć świadomość kusiła. Miałam zaczekać. Wtedy pojęłam, że Ona się go o to spytała. Nie zdążyłam powstrzymać. Napisała, że jak będe gotowa to mam odpowiedzieć. Zapytałam czy to aż tak straszne. Nie powinnam była. Czasem niewiedza jest dużo... łagodniejsza. Dowiedziałam się, że poza tym, że jestem po prostu brzydka [bo ie oszukując nikogo faceci są powierzchowni] to tym moim względnym spokojem i mrokiem potrafię nieźle wkurwić. Cóż... niby nic, ale sprawiło... Że poczułam się niczym. Nie NIKIM a NICZYM. Automatycznie zniknęłam z domu - spacer w pewne miejsce zapewnił mi prawie 100% samotność i możliwość przemyślenia wszystkiego, a także wypłakania się bez zbędnych tłumaczeń. Siedziałam na krawędzi, nogi zwisały mi nad rwącym nurtem Wisły. Potrzebowałam tylko przytulenia. Wtedy też rozmawiałam z Ginnie. Co prawda przez telefon nie dało się nic poczuć, ale wiem, że gdyby była przy mnie to by mnie mocno uściskała. Pomimo swojego zmęczenia po kilku godzinnej podróży i głodu wysłuchała mnie i pozwoliła mi się uspokoić. Niestety potem głód mnie pokonał xd Ale odezwała się jeszcze. Tak jak i Simone. Pisałam z nią cały wieczór. Uparcie przekonywała mnie, że nie powinnam tak myśleć, że jestem piękna i że faceci myślą tylko o dużych cyckach i długich nogach na zgrabnym tyłku. A także, że nieodpowiedni adoratorzy nie dający żyć także nie są fajni. Po dłuższym czasie znudziło mi się przekonywanie jej do własnych racji. Obie jesteśmy uparte, ale bywam sprytniejsza, gdy mnie to nuży i zaczynam udawać, że myślę jak ona. Wiem, że to oszustwo, ale ona dobrze wie, jak jest. Ehhh... Dzisiaj... Dzisiaj nie chciałam wgl myśleć. Pragnęłam zagłuszyć wszystko. Zajmowałam się czym popadnie. Oglądałam głupie filmy, słuchałam muzyki na fula w słuchawkach raniąc uszy, a nawet zaczęłam pytać młodego o tą jego gierke. Dno. Cieszę się też, że część dnia spędziłam u Ginnie i u babci. Tam miałam tyle zajęć, że nie miałam czasu myśleć. To było... orzeźwiające. Poprzednia noc minęła spokojnie, bo wzięłam proszki przeciwbólowe przed spaniem z racji problemów z paroma częściami ciała [psuje się po prostu], a tej nocy powoli się obawiam.
Już ostatnio miałam dziwne sny.. Np. wczoraj : Jechałam z jakimiś ludźmi przez jakby znajome miasto do szkoły. Widziałam budynki, którymi się zachwycałam, bo były dziwnie - fajne. Niby szare i duże blokopodobne, ale miały na sobie rzędy czarnych napisów z numerkami i nazwami. Jakby ogromny rozpis gdzie kto mieszka. I to byli super ludzie. Sami metalowcy Potem znalazłam sie już w szkole. Najpierw chodziłam z jedną laską z gimnazjum, potem jak stanęłyśmy na jakimś korytarzu, który z drugiej strony był ulicą [xd] to dołączyła jeszcze jedna znana mi z gim. Gadałam z nimi o czymś siedząc na tym korytarzu, aż zobaczyłam, że z drugiej strony [ulicą] idzie w moją stronę kolega z liceum. Raphael. Raptem wstałam i pobiegłam w jego stronę rzucając mu się na szyję - czułam, że mam ważną sprawę do niego i że tylko on jeden może mi pomóc. Niechcący nas przewróciłam i wylądowaliśmy na chodniku. O dziwo nie był zły, ale się uśmiechał. Lubię jak się uśmiecha - jest wtedy mniej tajemniczy xd Więc siedzieliśmy na tym chodniku i on m coś tłumaczył. Potem jakoś był za mną i się nade mną pochylał o.O Ja trzymałam gitare i majstrowałam jakoś przy gryfie [yyy tak to się nazywa hmn? bo ciągle coś myle] i w końcu mi wyszło. Byłam zadowolona. Przytuliłam się do niego, żeby podziękować i raptem znowu jechałam autobusem, tylko w przeciwną strone.
Obudziłam się. O zgrozo - wyspana x.x
Nie wiem co sądzić. ;p
Nie chcę myśleć. x.x
To wszystko złe. ...
Dzięki, że czytacie te bazgroły... Rozpisałam się...

Ave !
  • awatar Szmaragdowe spojrzenie: @blackscarlett: Dobrze wiedzieć :D @Ewelina <3: Dzięki za miłe słowa ;) Nie wiedziałam, że włosy zatrzymują promienie UV - fajnie mieś tego świadomość. Faceci.. z nimi same problemy, dlatego też jestem otwarta na znajomości z kobietami. x.x I cieszę się, że nie ja jedna mam dziwaczne sny ^^ Pozdrawiam. @Samotna_w_tlumie: I wzajemnie ;)
  • awatar blackscarlett: Też mamm ciem ciemne włosy. Powiem ci,że ogolona ręka wygląda o wiele gorzej niż z włosami. Nie raz to słyszałam od innych.
  • awatar Ewelina <3: Żebym tylko nie zapomniała niczego... a więc o włosy na rękach się nie przejmuj nie gol ich bo włosy zatrzymują promienie UV tym samym chroniąc naszą skórę więc nie gol ich! Co do tych "niedoszłych" to faceci więc jak nie wyglądasz jak laska z okładki z playboya to praktycznie nie masz szans to jest ich logika, a przynajmniej niektórych nie chcę obrażać innych porządnych facetów. Dalej to tak nie przejmuj się co oni mówią o tobie, bo znajdziesz ale tego jedynego nie potrzebujesz ich kolekcjonować więc spokojnie;) CIERPLIWOŚCI . No i to chyba tyle chciałam Ci napisać. Też miała głupawe sny ale to były naprawdę głupie sny :D Głowa do góry i nie przejmuj się tym, że ci nie wychodzi z facetami wszystko po kolei;) Pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nawet nie wiecie jak się cieszę, że żyję.
I to na serio.
Z moim stadem... Ech, chyba więcej ich nie zaproszę tak do siebie. Potem jestem zbyt... bezsilna i obolała i niewyspana.
A tak dla wyjaśnienia. Wczoraj było u mnie moje stado [znajomi, z którymi trzymamy się bliską grupą], było nas.. 8 czy 9 osób. To może zacznę od początku dnia wczorajszego. Simone przyjechała najwcześniej, była u mnie już o 12.00 - dzięki niej zdążyłam pochować jeszcze kilka rzeczy i ogarnąć tu i tam mój pokój. Siedziałyśmy sobie w moim salonie [na wpół kuchni], bo robiłam jeszcze sałatkę dla nas kiedy zadzwoniła do mnie Jess. Odebrałam normalnie, bo stwierdziłam, że pewnie nie wie gdzie jest przystanek z busem do mnie, albo pomyliła godziny. W słuchawce zaraz po "Hey" usłyszałam histeryczne śmiechy i odgłosy jakby ktoś się z kimś bił. Nie zdziwiło mnie to, bo wiedziałam, że jest razem z nią Jo - czyli posprzeczały się i biły - po raz kolejny. W końcu po kilku minutach zażartej walki w słuchawce odezwała się dla odmiany Jo z wieścią, że Patrick ponownie się obciął - na krótko i że obie go nie poznały. Zdębiałam - Simone patrzyła na mnie z wielkimi oczami, a jak powiedziałam o co chodzi o to obie wybuchłyśmy niepohamowanym śmiechem. Potem nas to przeraziło, bo ten dureń jak go poznałyśmy miał włosy do pasa, blond, lśniące i lekko falowane - no zazdrościłam mu. Potem obciął je do ramion - wrzeszczałyśmy na niego bite 2 miesiące, a jak niedawno zaczęły mu odrastać i ponownie się falować to teraz wyskoczył z czymś takim... Jak stanął przede mną z tym swoim nieco zadziornie głupkowatym uśmieszkiem to nie wiedziałam co zrobić. Normalnie na powitanie zawsze ciągnęłam go za pasmo czy dwa, a teraz stałam przed nim i gapiłam się z rozdziawioną buzią. Qrwa - dlaczego? Dureń. Nadal jestem zła. A o tym potem. No to razem z nim przyjechały właśnie Jo i Jess, a także mój kochany dałn braciszek. Była nas 6. Dorian, Alice i kolega K. mieli przyjechać nieco później. Szkoda tylko, że Dorian musiał siedzieć w pracy i nie dojechał - cóż będę musiała spotkać się z nim jakoś inaczej... Wracając do wczoraj, to poszliśmy na spacer po moim zadupiu - oczywiście jak na stado przystało to oberwałam pokrzywami i ostem. Do tego zleciałam z takiego płotu [siedzieliśmy na nim] koło stadniny. Zaczęło padać, więc ruszyliśmy do domu. Potem było nudno. Oglądaliśmy film [American Pie 4 xd] i jak to my były przepychanki, śpiewanie, kłótnie itd. W końcu dotarł K. , a Alice dzwoniła, że będzie wieczorkiem. Tak oto ruszyliśmy na kolejny spacer. Mój ulubiony przygłupi braciszek ściągnął glany i zapierdzielał po mokrym asfalcie [z kałużami] boso - twierdził, że woda cieplutka x.x Zostałam perfidnie ochlapana i prawie wypchnięta pod koła ciężarówki. Trochę pograłyśmy z Simone na nerwach naszych kolegów - bardzo łatwo ich zdenerwować Wróciliśmy do domu to akurat Alice przybyła [rowerkiem jej się zachciało przybywać] dostałam piękny wachlarz. Czarny z aksamitu - po prostu cudo! Przywiozła mi go aż z Wenecji. Teraz ja jej muszę coś znaleźć. Wracając do opisu - tak, wiem że jest chaotyczny, ale dzisiaj nie mam do niego głowy. W domu zaliczyłam kąpiel - chłopaki nie przepuścili tego, że w ogródku mam basen. To był zły pomysł. Wszyscy musieliśmy się suszyć. -.-" I zrobiło się ciemno. Alice niestety była krótko bo przyjechała przeziębiona, a Jo i Jess musiały lecieć na autobus. Zostaliśmy : Simone, Patrick, Bracizek [Michael], kolega K. i ja. W takim składzie spaliśmy w moim małym pokoiku. Plan był taki, że Simone i ja przytulimy się do siebie w moim łóżku [norma], a chłopaki będą rezydować na dywanie i materacu. Taaaa - tylko plan. Spaliśmy całkowicie inaczej. Wyszło tak, że kolega K. spał sam na moim łóżku, a my we 4 na materacu przytuleni do siebie xd Wgl w nocy działy się takie rzeczy... Nie wspomne o rozkminach, bo to żal gadać. Ani o kanapkach na materacu, czy też o pałce analnej przerobionej w berło... - tak jesteśmy dziwni !
Kładłam się około 4.30 między Simone a Patrickiem - zły wybór. Oni zawsze się biją. O 5.20 zadzwonił mój ukochany budzik - wgl nie wiem po co mam o ustawionego w wakacje, ale ciort z tym. Byłam tak nieprzytomna, że myślałam, że to telefon Michaela dzwoni i zaczęłam go wyzywać - dopiero Patrick, który się podniósł obok mnie uświadomił mi, że to mój telefon xd Od razu się rozbudziłam xd Potem było spokojniej. A jak się wszyscy wynieśli - autobus był o 9 rano xd - to było tak dziwnie cicho... Otworzyłam wszystkie okna, ale i tak nie było takiego gwaru ;p Przez chwile było mi szkoda, że pojechali, ale potem poszłam spać i jak wstałam to czułam, że wszystko mnie boli. Szczególnie lewe ramię, którym niefortunnie uderzyłam w łóżko, kiedy próbowałam uciekać przed kolegą K. -chciał zrobić na mnie kanapkę o.O - to nie było przyjemne. Za to malowanie naszych śpiochów bardzo Z Simone pomalowałyśmy Patricka - zrobiłyśmy z niego kotka/dziwke, poza makijażem miał na sobie moje kocie uszy i jej ćwiekowaną obrożę Wyglądał świetnie - mm zdjęcia. Niestety nie mogę ich pokazać, bo obiecałam,że dodam je tylko na grupowego fejsa... ;/ Za to kolejny śpioch czyli kolega K. miał na twarzy tatuaże wojenne robione czerwoną szminką i wielkiego kutasa na czole. Niestety przez sen wytarł się w moją poduszkę T.T

Dobra... chyba będe kończyć. Jutro opisze coś więcej - co mnie naszło w pewnym momencie ;p

Bye !
Ave !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wracając do ostatniego wpisu. Tak, ja także biłam się z chłopakami i to od małego. Byłam nawet trochę postrachem podstawówki x.x Ale przeszło mi.
Ostatnie dni minęły mi sennie. Nudy, gorącz i ciągłe sprzątanie. Masakra. Nienawidzę sprzątać. -.-" Ale muszę, bo w środę nawiedza mój ogród stado i muszę mieć czysto. Czytaj : pewne rzeczy muszą być dobrze schowane. Patrick nie może dorwać pewnego zeszytu, na który szczerzy zęby już prawie rok. Za każdym razem, kiedy uda mu się mi go zwędzić - mam tego fuksa, że bywam sprytniejsza i w błyskawicznym tempie go odzyskuję. Zeszyt z baleriną. To mój jakby dziennik - wcześniejsza wersja tego tutaj - tylko tamta sięgała swego czasu roku 2009, ale pozbyłam się tej części wpisów. Miałam ich dość, nie mogłam na nie patrzeć. Teraz także tam piszę - rzadziej, ale piszę. Najczęściej właśnie na próbach zespołu, gdzie przypada mi siedzieć albo przy perkusji [mała salka] albo na przeciw niej [większa salka], a Patrick z racji tego, że jest perkusistą - noc cóż, widzi gdy piszę. Niejednokrotnie stoczyłam z nim walkę [na pisaki, długopisy, pałeczki itd.], gdy siadał obok mnie i próbował odwrócić uwagę by go zabrać. Nigdy mu się nie uda. Jestem przy nim zbyt czujna i .... spięta. Szczególnie gdy jest blisko. Pilnuję się wtedy jak nie wiem co. Nie chcę powtórki z lutego, gdzie nasza raczkująca przyjaźń była wystawiona na niezłą próbę, przez moje głupie zauroczenie. Nadal mi to wypomina - gdy się kłócimy albo gdy próbuję zawzięcie go zdenerwować. Ech.. dawno z nim nie rozmawiałam.
Wracając do ogółu. Nadal mam doła. Staram się nie myśleć o tym/nim i zajmować czym tylko mogę, ale czasem bywa ciężko. Jedynym pocieszeniem są moje kocie uszka, które już mam u siebie Po moich przeróbkach [wszyciu futerka i dodaniu kolczyków] są nieziemskie *_* . Już je kocham. Nawet wczorajszego wieczora wychodząc na spacer po wsi specjalnie je założyłam. Fajny efekt, jak ludzie patrzą na Ciebie najpierw zdezorientowani, a zaraz potem rozbawieni. Za to dzisiaj jak byłam w sklepie, to zostałam zmacana przez sprzedawczynię, bo nie mogła się powstrzymać - tak jej się podobały. Zabawnie będzie jak obie z Simone będziemy w nich chodzić po mieście. Już nie mogę się doczekać
Moja kochana mamusia za dwa tygodnie [chyba]
planuje sobie urlop. I wyobraźcie sobie, że zaczęła szukać dla nas kwatery na ten czas we Władysławowie. Podchodzę do tego z przymrużeniem oka, ale nie przepadam za zatłoczoną plażą pełną opalających się dziuń, starych bab, dzieciaków i kolonii. A nawet mnie to przeraża. Zazwyczaj gdy jestem nad morzem to bywam w okolicach plaży wcześnie rano, gdy jeszcze nie ma ludzi, albo w nocy. Wtedy jest ok. Jednak wizja wakacji na plaży z moją mamą oznacza całodzienne siedzenie tam i patrzenie jak reszta się smaży, albo przelotne kąpiele w zimnym morzu. Kąpiele... będe musiała się rozebrać - przy ludziach. To zdecydowanie nie jest dobry pomysł... Trzeba chyba się z tego jakoś wykręcić.

Ave !
  • awatar Samotna_w_tlumie: Plaza noca jest swietna ; ) Najlepsza czesc morza... We Władysławowie nie jest tak zle. Mozna znajsc kawalek plazy, gdzie nie ma tłumów. I za to kocham Władysławowo. Polecam Lunapark. Nie wiem czy kręcą Cie takie rzeczy, ale mnie baaardzo < 3 Dobrze, ze starasz sie o Nim nie myśleć- nie warto.
  • awatar blackscarlett: Hm,z powodu tłoku na plaży niezbyt lubię morze. Poza tym jest takie brude,tam gdzie jeździłam pływały martwe ryby na brzegu. Ponoć taki widok jest bardzo częsty. Czemu kąpiele w morzu to nie jest dobry pomysł? Rozejrzyj się wokół,kto wygląda idealnie?
  • awatar earthquake: @Szmaragdowe spojrzenie: jakie tam wypociny .! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
6 dni.
Całe 6 dni.
Um... przepraszam. Nie ze względu na was [osoby czytające], ale ze względu na mnie. Zawiodłam samą siebie. Jestem słaba - jeśli chodzi o ciągłość pisania. 6 dni to w sumie mało, potrafię nie pisać miesiąc, dwa, a nawet czasem pół roku. Niestety. Choć wyczuwam wewnętrzną potrzebę to coś mnie hamuje. Tym razem miało być inaczej. I poniekąd było - przez 25 dni. Cieszyłam się strasznie, bo pierwszy raz wytrzymałam tak długo bez większych przerw. I szczęście się skończyło.
A to za sprawą dobitnego zdołowania, które zawładnęło mym umysłem. Oczywiście staram się, nawet bardzo nie pokazywać tego po sobie nikomu, ale to siedzi we mnie. I wychodzi gdy zostaję sama. A dążę do tego coraz częściej - zaczynam unikać ludzi. Muszę to przerwać zanim zamknę się. Wiem dobrze, że w ten sposób nie ucieknę od wszystkiego, ale... to jest we mnie naturalne. Zamykam się bo mam w sobie szalejące żywiły, chaos, którego nie chcę rozumieć - chcę się go po prostu pozbyć. Przeczekać aż minie.
Nie myślałam, że aż tak mnie to dotknie. S. nie odezwał się słowem - wszystko skreślam, wymazuję. A przynajmniej staram się. Do tego jak na złość od pięciu dni wzywa mnie do siebie księżyc [dla nie wtajemniczonych w określenia - mam okres] i tym bardziej wzmaga to moje postrzeganie wszystkiego wokół, a także wewnątrz mnie.
Zdycham. Umieram. Dusza mnie opuszcza. Ciało umiera. - Tak narzekam !
Biorę mocne leki i to prawie nic nie daje. Dzisiaj myślałam, że w pewnym momencie jak szłam z Simone, że normalnie położę się na chodniku i zacznę płakać. ;/ A przecież nie mam takiej małej odporności na ból. Powiedziałabym nawet, że byle ból nie zrobi na mnie żadnego wrażenia. A tu proszę... Mam ochotę leżeć w łóżku z termoforem ! Tak, z termoforem pełnym gorącej wody - pomaga na kręgosłup. Wiem, że jest gorąco jak diabli, ale tylko to [+ kochane plastry rozgrzewające Ketonal] radzą sobie z potworem bolących pleców. O brzuchu nie wspomnę.
Jak mam takie mocne przeżycia związane z wezwaniem księżyca to nachodzą mnie głupie myśli. I stwierdzenia. Wczoraj na przykład doszłam do wniosku, że chciałabym być mężczyzną. Albo, żeby mi wycieli oba jajniki i macicę - bo to mi różnicy nie robi. Dzieci nie pragnę, a tego czasu nienawidzę, więc dla mnie było by to wybawieniem. Z resztą ja od dłuższego czasy jestem przekonana, że miałam być facetem, a młody dziewczynką, tylko coś się popierdzieliło. Nasze charaktery usposobienia na to wskazują.
Mam charakter Ojca.
To znaczy, że gdy się przymuszę [zignoruję wrodzoną nieśmiałość i pokażę prawdziwą siebie] jestem nienormalną osobą. Nieco sarkastyczną, kochającą wszystko co niebezpieczne i szybkie, nie przejmującą się brudem [chodzi mi o to, że nie boję się pobrudzić czy złamać paznokieć xd], nie bojącą sie bójek, szczerą do bólu osobą. Uwielbiam przesiadywać w garażu, obserwować jak coś jest naprawiane, samemu kombinować, a także marzy mi się prawko na motocykl. W przeciwieństwie do mnie mój brat to spokojny, przymulony domator, który nie ma na nic czasu [bo musi siedzieć przed kompem], nie lubi brudzić sobie rączek czy też zbytnio się wysilać. Po tym jak rodzice kupili mu mini rosa na przyjęcie [jakieś 5 lat temu] i jego kolega się na min wywalił [z resztą psując koło i ramę] młody boi się wsiadać na tym podobne zabawki - nawet skuter [sam zaliczył glebę]. Ostrożny, delikatny - zaraz wszystko go boli i nie umie się bić !
Zatem widać...
Z resztą to nie to, że jestem typowym "babochłopem" - co to to nie. Uwielbiam koronki, sukienki i szpilki - tylko w dobrym guście. Bywam także delikatna, co widać po tym co się stało i jak to odczuwam. Po prostu do mojej delikatności trzeba się dokopać - przebrnąć przez mur obronny zbudowany z szorstkości i nieufności. Uwielbiam czuć się kobieco - zwłaszcza wtedy, kiedy wiem, że tak wyglądam, a także nie mam nic przeciwko kokieterii czy flirtowi. Tak jestem kobieca i romantyczna, ale także nieco chłopięca i twarda [? - brak słowa]. Która natura przeważa? Nie mam bladego pojęcia. To zależy od danego momentu i mojego humoru.
Brakowało mi tego bardzo podświadomie, ale uświadomiłam to sobie dopiero teraz, gdy ponownie zasiadłam dopisania. Kocham to. Mam nadzieję, że nigdy nie przestanę.
Niech nikt nie krzyczy nie bije i nie grozi. Proszę. Krytykę i naganę przyjmę z pokorą, ale bez rękoczynów i podniesionych głosów.

Ave !



  • awatar blackscarlett: Łączysz w sobie obydwie płci,to ogromna zaleta.
  • awatar Samotna_w_tlumie: Dobrze, ze juz jestes. Ja tez mam troszke z faceta. Ale to dziek ojcu i dziękuje mu za to. Umiem sie bic- odkada pamietam kazal mi oddawac, a brat ktory trenowal judo szkoli mnie do dzis. Kocham cos naprawiac- odkad pamietam siedzialam z ojcem w garażu kiedy on cos naprawiał. Na początku patrzyłam, pozniej podawałam narzędzia, a teraz naprawiam razem z nim.
  • awatar earthquake: em nie bd ci bic , szczerze mowiąc to sie troche martwiłam , dla mnie to długo , zawsze cos dodaje :D ja sie biłam z chłopakami XD teraz przestałam ale sie biłam i WSZYSCY sie mnie bali o.O . Paznokci nawet nie mam , wiec czy są brudne czy czyste , mam w dupie . A zamiast silnikow wole tworzyc ale farbami się tak samo ubrudze nic czym innym wiec :D i rozumiem kazdy ma takie dni , nie przejmuj się ; ) wgl .. nie rozumiem po co ja ci to wszytko pisze , nie mg dac normalnego komentarza [.?]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Notka wieczorem

"There's a secret hidden for you
Try to solve it and find out the clue
If you find out what we say
You get the story in the right way

Take your chance

Look at the stone
It's hiding the truth
Guess what the inscription is telling you
Look at the stone
It's hiding the truth
Guess what the inscription is telling you

Read the fragments in the line
And the secret you will divine
Hidden in numbers, there lies the truth
Put them in order, you have nothing to lose

Take your chance

Look at the stone
It's hiding the truth
Guess what the inscription is telling you
Look at the stone
It's hiding the truth
Guess what the inscription is telling you.."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›